niedziela, 27 kwietnia 2014

Łóżko...




-Twoje nie pachnie? Jak to? Moje pachnie i to bardzo specyficznie.  Miękkością, zmęczeniem, szamponem do włosów i snami. Moje pachnie snami, marzeniami i wszystkimi skrzętnie i delikatnie splecionymi historiami, którym dane było istnieć tylko przez kawałek jednej nocy.
Ten zapach przywodzi na myśl tylko jedno-zasnąć.  Głęboko, miękko, ciepło, bezpiecznie.  Już nic nie pamiętać, już nic nie chcieć, nic nie musieć, mieć wszystko.
Ole skleja powieki kroplą ciepłego mleka.  Zabiera w krainę bez snów i myśli. Cicha, głuchą, pluszową i ciemną - ale nie straszną. 

___________________________________________________________________________________________________

   Ot i są. Serenady do łóżka. Mówię, niedługo się pojawią hymny pochwalne do obiadu. >.< 
I tak wiem doskonale, że Ole-Lukøie nie zabierał do krainy bez snów. Wręcz przeciwnie. Ale jego postać mi tutaj niezwykle pasowała i nie mam zamiaru tego zmieniać. To taki alternatywny Ole XD 

  Pozdrawiam tych którzy dalej płaczą ze śmiechu na podłodze po przeczytaniu tego :P >.< 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz