-Twoje nie pachnie? Jak to? Moje pachnie i to bardzo
specyficznie. Miękkością, zmęczeniem,
szamponem do włosów i snami. Moje pachnie snami, marzeniami i wszystkimi
skrzętnie i delikatnie splecionymi historiami, którym dane było istnieć tylko
przez kawałek jednej nocy.
Ten zapach przywodzi na myśl tylko jedno-zasnąć. Głęboko, miękko, ciepło, bezpiecznie. Już nic nie pamiętać, już nic nie chcieć, nic
nie musieć, mieć wszystko.
Ole skleja powieki kroplą ciepłego mleka. Zabiera w krainę bez snów i myśli. Cicha, głuchą,
pluszową i ciemną - ale nie straszną.
___________________________________________________________________________________________________
Ot i są. Serenady do łóżka. Mówię, niedługo się pojawią hymny pochwalne do obiadu. >.<
I tak wiem doskonale, że Ole-Lukøie nie zabierał do krainy bez snów. Wręcz przeciwnie. Ale jego postać mi tutaj niezwykle pasowała i nie mam zamiaru tego zmieniać. To taki alternatywny Ole XD
Pozdrawiam tych którzy dalej płaczą ze śmiechu na podłodze po przeczytaniu tego :P >.<
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz